środa, 29 lipca 2009

Drozd

Dzis od prawie od samego rana pada deszcz. Przed wyjazdem do pracy zajrzalam do ogrodu. Na tyczce w warzywniku siedzial maly drozd - jeszcze calkiem ptasie dziecko, nie do konca opierzony. Siedzial i patrzyl zamarwszy w bezruchu. Bardzo sie zmartwilam, bo taki maluch, ktory najwyrazniej jeszcze nieszczegolnie radzi sobie z lataniem, pewnie bedzie latwym kaskiem dla moich kotow. Zlapac sie nie dal, skoczyl w fasole i tyle. Trzeba bylo pedzic do pracy.

Po powrocie z wielkim niepokojem oworzylam dzwi i od razu zajrzalam pod stol, gdzie tradycyjnie Stig i Moss zosatawiaja swoje zdobycze. Nic - nie ma drozda! Odetchnelam. Caly dzien lalo, wiec koty pewnie na dwor noskow nie wychylily. No i rzeczywiscie, kiedy poszlam przelewac wode z jednej beczki do drugiej, nagle uswiadomilam sobie, ze jestem czujnie obserwowana. Drozd. Siedzi, patrzy i ani drgnie! Pozniej zauwazylismy, ze przylecieli rodzice z dziobkami pelnymi dzdzownic. No i co tu zrobic? Jesli go zlapie i przeniose na trawnik przed domem skad moze udalo by sie mu odleciec, splosze rodzicow i jeszcze go odrzuca, bo bedzie mna smierdzial. jak go zostawie, to na pastwe kotow. Co robic. Zostawilam na razie, zobacze co bedzie rano...
Powodzenia maly drozdziku!

poniedziałek, 27 lipca 2009

OKNA!

W zeszly weekend wreszcie zabraliscmy sie za okna. W koncu pomalowane (co sie dalo), z ogromna pomoca naszych przyaciol - Steva, Jackie i Kevina zostaly wstawione w piatek...
Tylko ja nie odwazylam sie zawitac na rusztowaniu - przygotowywanie okien, podawanie herbatki, ocalanie cementu i wapna przed desczem. robienie kanapek- to wszystko zajelo wiekszosc mojego czasu!
Wiadomo, jak to w bardzo starym domu czekaly na nas niespodzianki w postaci spadajacych cegiel, gdzie zaprawa rozpadla sie wieki temu. Ale sa - cztery z szesciu! Trzeba je jeszce pouszczelniac i pomalowac ramy -i - gotowe... potem walczyc z kurzem przez nastepne 2 miesiace (znajac zycie)...



Thank you Friends!
It wouldn't be possible without you!
Posted by Picasa

poniedziałek, 20 lipca 2009

Moj fund raising tzn. moje kwestowanie...

Witam!

Juz dawno milam napisac o moich wysilkach w kierunku zebrania funduszy na Holistic Cancer Care Center, ale bylam tak zajeta produkowaniem bizuterii, ze na pisanie... nie bylo czasu!

"Holistic means paying attention to the whole person,
phisically, emotionally and spititually."

Solidaryzujac sie z Liz, kolezanka z pracy, ktorej siostra bardzo dzielnie walczy z rakiem mozgu. Liz opowiedziala mi o tym jak jej siostra stara sie myslec pozytywnie i walczy o zachowanie swojej niezaleznosci jak najdluzej tylko bedzie w stanie i nic nie pozwala nikomu pomoc sobie w niczym w domu czy innych zadaniach i jak stara sie zmiescic tyle rzeczy na raz, bo czas ucieka, a ona jeszcze tyle ma do zrobienia, zobaczenia, pogadania.
Bardzo poruszylo mnie tez to, co Liz powiedziala mi o sobie - jej przezyciach i probach radzenia sobie w obliczu nieuleczalnej choroby kogos tak bliskiego. I to wszystko uderzylo w czula strune moich niedawnych przezyc, niepokoju, przerazenia, ze przez chorobe mozna stracic kogos bardzo waznego i bliskiego, ze swiat bylby inny i nie do zniesienia bez tego kogos. Myslalam tez o tych wszystkich bliskich mi ludziach, ktorzy odeszli za wczesnie zabrani przez raka: babunia, dziadzio, ciocia Kicia, a bardzo niedawno - Zygmunt, tez na raka mozgu.
Wiec, bez zastanowienia zaproponowalam, ze naprodukuje bizuterii, sprobujemy sprzedac co sie da, a caly dochod pojdzie na wsparcie jedynego miejsca, z ktorego jej siostra i jej maz czerpia wsparcie w tym niewyobrazalnie trudnym czasie. Fotki produkcji w moich pracach.

To dla Was.

niedziela, 19 lipca 2009

Pozegnalismy sie z The Gate...

Ostatnie przedstawienie w teatrze...
Wspanialy wieczor, swietna atmosfera,
drzace rece, glosy, kilka lez.
Lokalni artysci pozegnali swoj teatr, byla muzyka, teatr, taniec,
magiczne sztuczki i kieliszek szampana na toast.
Ja tez przylaczylam sie do celebracji odspiewujac 4 piosenki - 3 z "Szukania mi trzeba",
naszego pierwszego spektaklu zawiezionego do Goole.


Bylo "Przychodzimy , odchodzimy", "Zabij ten lek", i "Alleluja",
a przed tym, za Agnieszka Osiecka i Anna Szalapak zaspiewalam...

Dzieki Ci, Panie, Za Ten Swiat.
dzieki Ci, Panie, Za Dzikich Zwierzat Spiew.
za Twoja Sprawa Kwitnie Kwiat
i Rodzi Sie Czlowiek - Piskle I Lew.

grajmy Panu Na Harfie.
grajmy Panu Na Cytrze.
chwalmy Spiewem i Tancem
cuda Te Fantastyczne.

grajmy Panu W Niebiosach.
grajmy Panu W Dolinach.
z Jego Swiatlem We Wlosach
kazdy Zycie Zaczyna.

ty, Ktory Chronisz Biedne Domki Slimakow
i Wielkie Gory Obu Ameryk.
ty, Ktory Sledzisz Tajne Drogi Ptakow
i Krzyki Nasze, Jeki, Szmery.
dzieki Ci, Ze Dales Nam Czas.
dzieki, Ze Sluchasz I Ogladasz Nas.

grajmy Panu Na Harfie.
grajmy Panu Na Cytrze.
chwalmy Spiewem I Tancem
cuda Te Fantastyczne.

grajmy Panu W Niebiosach.
grajmy Panu W Dolinach.
z Jego Swiatlem We Wlosach
kazdy Zycie Zaczyna

Anna Szalapak z Piwnicy Pod Baranami wykonuje te posenke najpiekniej...



A w poszukiwaniach oto co znalazlam! Inne wykonanie Alleluja!



Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja.
1. Niech zabrzmi Panu chwała w niebiosach,
na wysokościach cześć niech oddadzą.
Wielbijcie Pana, Duchy niebieskie,
wielbijcie Pana, Jego zastępy!
2. Słońce, księżycu, wielbijcie Pana,
gwiazdy świecące, wielbijcie Pana,
niebiosa niebios, wielbijcie Pana,
wody podniebne, wielbijcie Pana!
3. Niech wszyscy wielbią Imię Pana,
bo Jego Słowo stwarza wciąż wszystko,
bo tylko Jego Imię jest wzniosłe,
niechaj na wieki brzmi Jego chwała!
4. On daje siłę swemu ludowi,
z prochu podnosi swoich przyjaciół.
Jest Bogiem bliskim dla Izraela,
swoich wybranych On sam umacnia!
5. Niech zabrzmi chwała Ojcu, co stwarza,
Jego Synowi, który jest Panem,
Duchowi, który w nas zamieszkuje,
przez wszystkie wieki wieków! Amen!

A wszystko dlatego, ze nowy, wiekszy i lepszy teatr juz w drodze!
Czekamy niecierpliwie na otwarcie 7-ego listopada! Bedzie sie nazywac "Junction".
Dla niecierpliwych i ciekawskich link do bloga:



Pozdrawiam najserdeczniej!

sobota, 11 lipca 2009

Po deszczu slonce!


I zjawily sie pszczoly


Bardzo pracowicie zabraly sie do odwiedzania kazdego kwiatka na hoscie,

z determinascja wciskajac sie w kazdy nawet ledwo otwarty paczek.

Przepiekna medytacja nad rozumieniem swojej roli i dobrym wykonywaniem pracy...

If it's worth doing - do it well

Jesli warto cos robic, rob to dobrze...


piątek, 10 lipca 2009

Minela pelnia, nadszedl deszcz

Minela pelnia. I jak zawsze - zmienila sie pogoda. Nie wiem, co w tym jest - ale zawsze sie sprawdza - po pelni nastepuje zmiana pogody. Mielismy tu straszne ulewy z burzami. Wreszcie troche deszczu, bo beczki z woda juz dawno suche. Niestety - mech na garazu ma pierwszenstwo picia wody - bylam zaskoczona, ze po tych ulewach w beczce nic nie przybywalo. A to mech - napijal sie do upodobania - dopiero teraz cos tam do beczki zaczelo splywac. No dobrze, niech mu bedzie...

A z deszczem nadchodzi nebywale piekno...

Tu chcialabym zalaczyc piosenke, ale nie wiem jak...

Wiec odsylam czytelnika do Beck Sian, piosenkarki o przepieknym glosie, irlandzkie korzenie, ale zapuszczone na australijskiej ziemi. http://www.becksian.net oraz http://becksianmusic.com

Oto jej przepiekna piosenka…


Unfurling
With rain comes
Extraordinary beauty
With rain comes beauty
To the hounted forest
Fonds glistening
Like be-jeweled
Belly dancers
In the delicate breeze
They sway sensually
The spirit is me
I haunt this
Enchanted
Place

Lato w pelni!

Ach jak wspaniale!


Mielismy ostatnio przepiekna pogode, wszystko w ogrodzie ruszylo go galopu! I czlek i stworzenie sie tym radowalo... Pomidorki rosna w spore krzaczki - wspaniale, nie moge sie doczekac. A na razie mamy mase truskawek i maliny - posadzone w zeszlym roku, daja calkiem niezly plon - jestem bardzo mile zaskoczona. I nie ma nic pyszniejszego na swiecie od rogrzanej sloncem pelnej aromatu i koloru, prosto z krzaczka maliny - prosto do buzi! Mmmm.... Do tego kolejne kwiaty zachwycaja swiat swoim kwitnieciem. Jest po prostu cudownie. Moje kosze, sadzone z takim wahaniem (juz chcialam na dobre z nich zrezygnowac) postanowily przekonac mnie, ze jednak warto.

Kwitnie pachnacy groszek! Kupilam w tym roku na probe groszek zwisajacy - troche z ciekawosci jak to bedzie roslo. Posadzilam go do rekawa. I... nic! Wielkie fiasko! Nie mam pojecia, o co mu chodzi, ale rosnac nie chce, koniec i kropka. na szczescie posadzilam tez tradycyjny groszek na szczycie rekawa, przynajmninej on zakrywa czesc folii. Nie polecam zwisajacego groszku - szkoda pieniedzy.

Na zyczenie Lucynki zalaczam jeszcze garsc fotek z ogrodu - szkoda, ze Was tu nie ma kochani- chetnie podzielilabym sie tym cichym pachnacym szczesciem. Na teraz fotki musza wystarczyc.



Francoise Hardy