sobota, 17 lipca 2010

Czas plynie, znow napadlo na nas lato!
















Wyglada na to, ze udaje mi sie pisac raz na sezon!
Znow lato, choc dzis za oknem wyglada bardziej jesiennie niz letnio -zawodzi wiatr, szumi dziko w galeziach, szarpie mokre kiscie i rozpryskuje deszczowe krople. Ale nie ma co narzekac - ten deszcz byl nam bardzo potrzebny po ostatnich upalach, w ktorych kwiecie szalalo!
A w naszym zyciu tez lato! Jetsem w domu, wiec sobie dogadzam...
najdluzszy dzien celebrowalismy prawdziwa uczta!





































A potem tak sie rozochocilismy, ze wypiekom nie mozna sie oprzec...
Jak mawia Charlie - oto tort gusgog. Byl pyszny...
A kalorii nie licze, bo zycie jest natakie zmartwienia za krotkie!

















Wkrotce o zmianach w naszym zyciu, a na razie, smacznego!




Posted by Picasa

Gesi

Oh, jeszcze raz...

niedziela, 7 lutego 2010

Oglaszam oficjalne nadejscie wiosny!

Nareszcie!!!!!
Wyteskniona, wyczekana! Choc jescze szaro i zimno i cos tam wspominaja o snigu,
 ALE
w moim ogrodzie zakwitly wreszcie przebisnigi!
Na razie niesmialo wychylaja glowki spod zbrazowialych zeszlorocznych badyli, ale sa!

















Wiec i ja wychylilam niesmilo glowe na dwor i do garazu i okazalo sie, ze jest wiosennie, choc troche szaro. Zasadzilam kilka kielkujacych, nierozpoznanych cebul, ktore najwyrazniej przeoczylam jesienia (bedzie niespodzianka jak sie okaze co to tez  z nich wyrosnie!) oraz 2 cebule amarylisow, obie byly prezentami bozonarodzeniowymi. I poczulam wiosne w zylach... Teraz juz tylko moze byc lepiej. Jasniej, cieplej, radosniej. Ani sie obejrzymy, beda delikatne listki na drzewach.
Paczki bzu juz pecznieja radosnie (jak ja! :-).

Zasluchuje sie melodiami z "Winged migration" i czekam na ptaki.



Pecznienia wiosenna radoscia zycze Wam wszystkim!

czwartek, 4 lutego 2010

Ale ze mnie ostatnio blogara....

Do kitu!
Od Nocy Spisku ani slowem sie nie odezwalam, tyle do nadrobienia...
Byly i przepiekne Swieta Bozego Narodzenia z Aniolami, swiatelkkami i wypiekami, byl i snieg otulajacy nasz ogrod, a ja - nadal nic! zdjec jest masa, trzeba tylko siasc i zmniejszyc. No ale coz - mialam powod na milczenie. Jestem rozkojarzona i zajeta cudem natury, ktory sobie pod moim serduszkiem kopie wlasnie w tej chwili. I wszystkimi przygotowaniami na jego nadejscie :-)

Oto 3 Czarownice z Rawcliffe z ich wypiekami!
















Ozdoby na ciescie bozonarodzeniowym pomyslu mojego a produkcji mojej utalentowanej mamy














A to anielskie grania produkcji mamy, aranzacji Lucynki (fotka tez Lucynkowa)
















Moze jeszcze i snieg nadrobie...

niedziela, 15 listopada 2009

Goole Bonfire Night czyli noc Spisku Prochowego



Po dlugim czasie milczenia witam ponownie!

5-ego listopada, jak co roku, obchodzilismy Noc Spisku Prochowego. I z tej okazji w chyba calym UK organizuje sie ogniska i fajerwerki. W Goole od 10-ciu lat mamy impreze, w organizacje ktorej angazuje sie spolecznosc miasta - glownie dzieci w wieku szkolnym, budujac latarnie. Co roku mamy inny temat, aby zabawe urozmaicic, od czasu do czasu wracajac do tradycyjnego - spiskowcow i londynskiego parlamentu . W tym roku tematem byla basn braci Grimm "Flecista z Hamelen". W naszej wersji basni szczurolap, ktoremu odmowiono zaplaty zemscil sie w inny sposob - spalil ratusz.

Byly wiec szczury...















nawet sporo...















Byl Flecista - Szczurolap
















Tlumy ludzi - nieprzerwana wprost rzeka plynela do parku na impreze















No i oczywiscie byly tez fajerwerki!


















































Przepieknie zaprojektowane przez External Combustion



































a po nich ratusz plonal, pezeksztalcajac sie w wielkie ognisko.















W ktore, na koniec mozna bylo sie pogapic i ogrzac sie rownierz!





Zapraszamy w przyszlym roku!
Milej nocy Wam zycze!

piątek, 9 października 2009

Ostatnie chwile lata w jesiennym ogrodzie...


Tak oto konczy sie lato w moim ogrodzie!
Ostatnie pomidorki zebrane, przerobione na chutney i pyszna zupe pomidorowa. Bedzie sie cieplo wspominac lato w srodku zimy zajadajac przysmaki ze spizarni i zamrazarnika!



Kwiatki jeszcze kwitna, w swoich typowo jesiennych barwach - uwielbiam te cieple kolory, rozjasniaja nawet najbardziej szary dzien. Regularnie zbieram bukieciki i stawiam na stole w kuchni - robi sie tak jakby rozpalilo sie mini-ognisko! Nasturcje zadziwiaja mnie w tym roku najbardziej - przepiekne kolory, wariacje zolci, oranzy, ciemnej czerwieni az do brazu! jeszcze takich nigdy nie widzialm, a ze wszystkie sa samosiejkami, musza byc efektem zapylenia zeszlego lata. Niektore maja paseczki, ciniutkie niteczki zlota strojace ciemnopomaranczowe platki. Napatrzec sie nie moge!
Oby jak najdluzej nie bylo przymrozkow, to moze jeszcze bede sie mogla nimi cieszyc przez kilka tygodni!



Posted by Picasa

poniedziałek, 5 października 2009

Kot Simona po raz drugi!

Oto najnowszy film rysunkowy kota Simona. Wlasnie kiedy to pisze, Stig wyleguje sie (bardzo niegrzecznie) na moim lozku, na poscieli (a nie na na narzucie - rozrabiaka jeden) i bardzo mu tam dobrze....