Wyteskniona, wyczekana! Choc jescze szaro i zimno i cos tam wspominaja o snigu,
ALE
w moim ogrodzie zakwitly wreszcie przebisnigi!Na razie niesmialo wychylaja glowki spod zbrazowialych zeszlorocznych badyli, ale sa!
Wiec i ja wychylilam niesmilo glowe na dwor i do garazu i okazalo sie, ze jest wiosennie, choc troche szaro. Zasadzilam kilka kielkujacych, nierozpoznanych cebul, ktore najwyrazniej przeoczylam jesienia (bedzie niespodzianka jak sie okaze co to tez z nich wyrosnie!) oraz 2 cebule amarylisow, obie byly prezentami bozonarodzeniowymi. I poczulam wiosne w zylach... Teraz juz tylko moze byc lepiej. Jasniej, cieplej, radosniej. Ani sie obejrzymy, beda delikatne listki na drzewach.
Paczki bzu juz pecznieja radosnie (jak ja! :-).
Zasluchuje sie melodiami z "Winged migration" i czekam na ptaki.
Pecznienia wiosenna radoscia zycze Wam wszystkim!

Takie miałam wczoraj złudzenie, że wiosna nadchodzi, bo gdzieniegdzie coś robiło "plum" i były roztopy. Dziś ani słońca, ani ciepła. Temperatura -4. Czyli hm...jeszcze nie tu :)
OdpowiedzUsuńAleż zazdroszczę tej wiosny nieśmiałej. I dobrze słyszeć, że w ogóle gdzieś jeszcze ona może istnieć... U mnie znów dziś sypie śnieg i jest -5 :(
OdpowiedzUsuńAle cudownie!!! Ja tez uwielbiam wiosne i to uczucie kiedy sie czuje gdy ona juz nadchodzi :)
OdpowiedzUsuńTymczasem my zasypani sniegiem po uszy i dzieki temu tez jest pieknie!
Nniech zyja nam cztery pory roku!!! HURA!!!
Nadchodzi baaardzo powoli z premedytacją. Bo kiedy się czeka to lepiej smakuje. Ale daje znaki; u nas już pąki na drzewach, ptaki trelują i słońce się budzi.
OdpowiedzUsuń