czwartek, 4 lutego 2010

Ale ze mnie ostatnio blogara....

Do kitu!
Od Nocy Spisku ani slowem sie nie odezwalam, tyle do nadrobienia...
Byly i przepiekne Swieta Bozego Narodzenia z Aniolami, swiatelkkami i wypiekami, byl i snieg otulajacy nasz ogrod, a ja - nadal nic! zdjec jest masa, trzeba tylko siasc i zmniejszyc. No ale coz - mialam powod na milczenie. Jestem rozkojarzona i zajeta cudem natury, ktory sobie pod moim serduszkiem kopie wlasnie w tej chwili. I wszystkimi przygotowaniami na jego nadejscie :-)

Oto 3 Czarownice z Rawcliffe z ich wypiekami!
















Ozdoby na ciescie bozonarodzeniowym pomyslu mojego a produkcji mojej utalentowanej mamy














A to anielskie grania produkcji mamy, aranzacji Lucynki (fotka tez Lucynkowa)
















Moze jeszcze i snieg nadrobie...

4 komentarze:

  1. Ależ cudnie Oleńko! Czekam na śnieg.. a tak poza tym nie mogę się doczekać naszego spotkania!!! Przytulam cieplutko Ciebie i maleństwo!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciacho wyglądało znakomicie...szkoda, że już przerobione na czynniki pierwsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachwycająca aniołkowa aranżacja :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziekuje za mile slowa i witam nowe twarze!
    Ola

    OdpowiedzUsuń