Leniuchuje!
Co dziwniejsze, wcale mi sie nie nudzi - mozna by sie nawet do tego przyzwyczaic. Daje sie uniesc fali relaksacji...W weekend byly urodziny mezulka, byli goscie, trzeba bylo sie postarac i cos ugotowac (brrr..). Ale byly tez i milsze muszenia, pogoda dopisala, pieknie slonko nam przyswiecilo i wybralismy sie do Clumber Park. Spokojny spacer po ogromnych gruntach, przepiekne drzewa, pyszne lody...
Bylo naprawde relaksujaco i bardzo przyjemnie.
Jak to na gruntach dawnej posiadlosci, byl tez przepiekny ogrod warzywny, otochony ceglanymi murami, a w ich oberbie nastepne mury oddzielaly pozostale sekcje. Troche jak w labiryncie. Przy tym, na samym koncu przepiekna szklarnia, dluga, przylegajaca do budynku. Cudo. i ogromne ogorki, papryki, winogrona, palmy, zielen, kolor...
A na scianie najdluzsza wyobrazalna drewniana drabina.
Biale sciany, zachwycajace cienie, no i niestety...ludzie.
Byly tez prepiekne kwiaty i podswietlane sloncem warzywka,
az sie czlowiekowi chcialo polozyc w trawie i nigdzie nie ruszac.
az sie czlowiekowi chcialo polozyc w trawie i nigdzie nie ruszac.
Oh, szkoda lata... Niechby jeszcze potrwalo!
Slonecznych dni wszystkim Wam zycze!
+copy.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz