Ah, Ania zainspirowala mnie po raz kolejny... Dziekuje Aniu!
Pozwolcie mi podzielic sie jedna z moich ulubionych scen z "Podwojnego zycia Weroniki", muzyka Zbigniewa Preisnera...
A na inna nute - martwilam sie o malego drozda. Po dwoch dniach przepadl. W przeddzien znikniecia naopowiadalam mu o lataniu i kotach, blekicie nieba i slimakach.
Dzis siedzac wieczorem w ogrodzie uslyszalam niesmiale cwierkanie. Sopjrzalam na trelis - a tam, na samej gorze siedzi moj drozd. Przyszedl powiedziec, ze wszystko w porzadku...
:-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz